Tłumacząc Tănase: Corpuri de iluminat (Mroczne ciała)/Dark Bodies

Stelian Tănase | September 30, 2008
Critic: Jean Harris
Translated by: Radosław Biniarz

 

Ilekroć tłumaczę tekst z języka rumuńskiego uświadamiam sobie, że tak naprawdę tłumaczę kontekst kulturowy. Rzecz ma się tak samo w przypadku każdego tłumacza. Tekst w języku francuskim (lub aramejskim czy chińskim) istnieje w pewnym środowisku kulturowym, jeśli zaś alchemia i logistyka aktu tłumaczenia korespondują ze sobą, pewne drżenie francuskości zdoła jakoś przeniknąć do tekstu angloamerykańskiego – co najmniej taką nadzieję ma tłumacz. Sytuacja jest jeszcze delikatniejsza w przypadku literatury rumuńskiej. Dobrze wiadomo, że w szerokim i jak najbardziej nie-literackim znaczeniu kultura rumuńska stanowi dla rodowitego mieszkańca Stanów Zjednoczonych terra incognita. W efekcie tłumacz podejmuje się misji podwójnie trudnej – zakomunikować różne, specyficzne aspekty kulturowe (nieodłącznie związane z tekstem), aspirując jednocześnie do stworzenia czytelnika idealnego w języku angielskim – wysiłki, które bliskie są idei znalezienia idealnej rodziny adopcyjnej dla dziecka urodzonego w zupełnie innej przestrzeni i zaaklimatyzowanego w kulturę owej przestrzeni.

            Teza: powieść powinna wkraść się w umysły czytelników bez potrzeby uciekania się do wyjaśnień. Antyteza: jest to tak samo prawdziwe jak to, że Amerykanie czytają literaturę brytyjską i amerykańską wspomagani przez cały arsenał literacki, kulturowy i historyczny. Można by znaleźć przekonywające argumenty dla każdej ze stron. Możliwe, że latynoamerykański realizm magiczny, nie wymagający wielu adnotacji, „rozpieścił” czytelnika amerykańskiego. Jeśli jednak chodzi o takiego Dostojewskiego, to w trakcie lektury odwołujemy się do całego arsenału przypisów. Jakkolwiek rzecz by się miała, mnie osobiście z trudem udaje się opanować zapędy troskliwej mateczki, które budzą we mnie tego rodzaju sprawy i sądzę, że jest jednak kilka rzeczy, z którymi ewentualni czytelnicy literatury rumuńskiej powinni być na bieżąco.

 

Ogólna charakterystyka: Rumuni są otwarci i przyjaźni w sytuacjach społecznych. Możesz dowiedzieć się wszystkiego o swoim rozmówcy już w pierwszych pięciu minutach konwersacji, a i on oczekuje od ciebie, abyś odkrył przed nim swoją osobę. Anegdotyczne opowiadanie o sobie jest wyróżniającą cechą kontaktów społecznych, a zachowuje to swoją aktualność zarówno w odniesieniu do senatora, taksówkarza, jak i mieszkańca wsi. Przyjeżdżający z daleka do Rumunii natychmiast zauważa, że istnieje tutaj wyraźna tendencja do zadeklarowania zarówno swojej obecności, jak i przynależności (sięgającej dziadków, a nawet dalej), a ta skłonność połączona jest z tendencją do snucia wspomnień – głośno i obficie. Natomiast typowa impreza rumuńska to nie snobistyczne przyjęcie towarzyskie. Wzajemnie poznajemy swoich krewnych i swoje problemy. Ludzie szybko organizują się w grupę odznaczającą się spójnością. Trzeba by osobnego dzieła antropologicznego, aby wyjaśnić to zjawisko, lecz historia zna podobne przypadki. Wspominam tutaj o wszystkich tych rzeczach, ponieważ jestem przekonana, że obyczaje i proza napędzane są przez jeden i ten sam mechanizm. Konkluzja: Rumunia to światowa stolica opowieści.

 

Z tej perspektywy powieść (i jej poprzedniczki/-cy począwszy od Homera) śledzi postęp jednostki w społeczeństwie podlegającym zmianom – w tym lub innym kierunku. Czytamy między innymi po to, aby zobaczyć jak jednostka splata się z siatką społeczną. Społeczne znaczenie opowieści prowadzi do wyniesienia jej ponad poziom plotki lub kiczu. Nie jest to przypadek, że choćby apogeum powieści angielskiej zbiega się w czasie z odrzuceniem wartości agrarnych oraz utworzeniem się klasy przemysłowej i robotniczej. Dickens i Trollope to dwie strony tego samego medalu, a ich tematyka to postęp jednostki w społeczeństwie podlegającym coraz szybszej transformacji społecznej. Przyśpieszcie tę transformację ponad zdolności przyswajania zwierzęcia, jakim jest człowiek, i staniecie w obliczu postnowoczesnej fragmentaryzacji. Z tą jedną różnicą, że Rumunia, nie będąc Wielką Brytanią, doświadczyła mechanizmu transformacji społecznych według typu bałkańskiego.

 

Znajdujemy się tutaj w światowej stolicy opowieści, ponieważ tutaj znajduje się światowa stolica zmian ustrojowych. Wszystko zaczyna się, gdy Rzymianie podbijają Daków. W wiekach średnich znajdujemy Rumunów rozproszonych na ziemiach trzech księstw: Siedmiogrodu, Mołdawii i Wołoszczyzny, z których każde zmagało się z przeciwnikiem o rozmiarach imperium: Austro-Węgrami na zachodzie, Rosją na wschodzie i Turcją na południu. Historia Rumunii jest więc historią usiłowań uwolnienia się od dominacji sąsiednich imperiów. Jest to również historia hospodarów rumuńskich pochłoniętych wzajemnym wyrzynaniem się w dążeniach do opanowania jak największej ilości ziem. Mamy tutaj do czynienia z historią utraconych i zdobytych terytoriów. Jest to również historia zachowania tożsamości kulturowej i ostatecznego zjednoczenia.

 

Przytoczmy kilka dat: w 1859 r. Mołdawia i Wołoszczyzna jednoczą się, uciekając się do manewru graniczącego z farsą – oba księstwa wybierają tego samego rządzącego. W 1877 r. król Karol wygrywa wojnę o niepodległość przeciw Turkom. W latach 1877-1914 Rumunia zaznaje kilku dziesięcioleci konsolidacji i staje się nowoczesnym państwem, odnosząc postępy w dziedzinie przemysłu, rolnictwa, edukacji oraz przeżywając okres nowoczesnej literatury rumuńskiej. Koniec I wojny światowej przynosi zjednoczenie Siedmiogrodu z pozostałymi prowincjami rumuńskimi. Rumunia robi ogromne postępy w dziedzinie ekonomii i kultury w latach poprzedzających II wojnę światową, lecz rozwój faszyzmów europejskich kładzie się na tym cieniem. Besarabia dostaje się pod okupację sowiecką w czerwcu 1940 roku, w następstwie paktu Ribbentrop-Mołotow. Dnia 30 sierpnia 1940 roku dyktat wiedeński oddaje Węgrom znaczną część terytorium Siedmiogrodu. Ofiara wielkich mocarstw, Rumunia traci jedną trzecią powierzchni swojego terytorium. W 1939 wybucha II wojna światowa. Porzucona przez aliantów, Rumunia wkracza do walki po stronie Niemiec, lecz w 1944 roku w efekcie zbrojnego powstania zmienia front. W 1945 roku Rumunię zajmują wojska sowieckie, które pozostają tutaj do 1958. Dnia 31 grudnia 1947 król Michał zostaje zmuszony do abdykacji. Od tej chwili Rumunia wkracza w ponury okres stalinizmu, który zniewala kraj. Na wszystkich szczeblach kierownictwa dokonuje się amputacji. „Elity” znikają. Terror trwa do roku 1965. Śmierć Gheorghiu Deja otwiera drogę dla Nicolae Ceauşescu, który zapoczątkowuje okres odprężenia trwający zaledwie sześć lat. W 1971 roku Ceauşescu wyrusza w podróż do Chin, gdzie ulega fascynacji totalitaryzmem typu azjatyckiego. Jego programy przebudowy i ogólnej reorganizacji owocują okaleczeniem rumuńskich miast, zdławieniem gospodarki w latach osiemdziesiątych oraz narzuceniem kultu jednostki na styl północnokoreański. W grudniu 1989 r. Rumuni wzniecają jedyną krwawą rewolucję w Europie Wschodniej.

 

Konsekwencje ogólne w obszarze kultury zawierają:

  • Wiekową walkę w obronie chrześcijaństwa – i Europy – w obliczu inwazji islamu ze wschodu.
  • Rozwój życia podziemnego początkowo vis-à-vis przywódców mocarstw, a później dyktatorów.
  • Poczucie złapania w pułapkę, co wywołuje powszechne wrażenie, że ratunek przyjdzie z innego świata i można go doświadczyć tylko na tamtym świecie lub – w przypadku surrealistów – w świecie alternatywnym.
  • Masowe wysiłki zmierzające do zachowania tożsamości narodowej, zawierające podtrzymywanie łacińskości języka rumuńskiego – jednym z problemów staje się zachowanie języka romańskiego zbliżonego do łaciny mówionej przez żołnierzy wojsk najeźdźczych w obszarze zdominowanym przez ludność słowiańską.

·         Manifestację rumuńskości poprzez stworzenie języka bogatego w idiomy, którego spektakularne nasycenie idiomami podtrzymuje, jak sądzę, świadomość pewnej intymności, przynależności do pewnej kultury – tak jak żargon poświadcza przynależność do danej grupy. [1]

 

Twierdzenia te wymagają przytoczenia argumentów, które wymagałyby napisania osobnych esejów, na co nie ma tutaj miejsca ani czasu.

W ostatecznym rozrachunku ważne jest to, że problemem Rumunów było: „jak mamy przetrwać.” Wielokrotnie oznaczało to: „jak nie umrzeć”. A często znaczyło: „jak umrzeć” – poprzez znalezienie takiego stanu duchowego, który zamieniałby śmierć w przyjaciela. W tym kontekście opowieść staje się ekwiwalentem ocalenia na wielu płaszczyznach. Najpierw istnieje jako środek zachowania tożsamości zbiorowej poprzez transformację w dzieła „folkloru” i sztuki „wysokiej” oraz poprzez zwyczajny, niemal nieświadomy przekaz.[2] Po drugie tutaj, tak jak wszędzie, opowieść istnieje jako sposób afirmacji jednostkowego bycia. Z tą różnicą, że w Rumunii snucie opowieści ma zwiększoną intensywność. Opowieść po prostu eksploduje. W ten lub inny sposób. Z maksymalną intensywnością. Pod maksymalnym ciśnieniem. Literatura i życie generują nieskończoną serię przykładów. Podstawowym mottem zdaje się być: pamiętam, więc jestem. Po trzecie opowieść może być w świadomości rumuńskiej przejawem „jedynej sposobności ucieczki” – z pułapki, i to nie w sensie Szeherezady. Przykład elementarny: w balladzie Mioriţa, która zajmuje niemal święte miejsce w kulturze/folklorze/literaturze Rumunii, pasterz, dowiadując się o swojej nieuchronnej śmierci, stwarza piękne kłamstwo („prawdziwe” kłamstwo) o kosmicznym małżeństwie, aby złagodzić cierpienie pozostałych przy życiu.[3]

            Jak dotąd wszystko dobrze. Jeśli jednak chodzi o Tănase, odczuwam cudowny zawrót głowy, odnoszę wrażenie, jakby wszystko przeszło przez jakieś urządzenie pochłaniające – maszynkę do mielenia, robot kuchenny, stół montażowy – złożony z tego wszystkiego jednocześnie, w dyskontinuum przestrzenno-czasowym tego miejsca. W Corpuri de Iluminat (Mroczne Ciała)/Dark Bodies Tănase tłumaczy kulturę i tradycyjne elementy literackie z obszaru subiektywnej improwizacji.

I nie bez przyczyny. Tănase urodził się w Bukareszcie, ożenił się w czasie studiów, ukończył Uniwersytet w roku 1977, przez rok wykładał w prowincjonalnym liceum, a po jego upływie znalazł się bez pracy. „Na uczelni odkryłem wolną literaturę. Rozmawialiśmy o tych sprawach dość swobodnie ze swoimi przyjaciółmi, chciałem napisać historię stalinizmu i sądzę, że dowiedziało się o tym Securitate, bo moje telefony były na podsłuchu, przynajmniej od 1983 do 1989 codziennie, miałem mnóstwo tego rodzaju przygód.”[4] Zepchnięty na margines, z teczką, która uniemożliwiała mu znalezienie pracy, utrzymując się jako impresario jazzowy w bukareszteńskim półświatku, zdołał świadomie skompletować w Securitate swoją teczkę, będąc poddanym obserwacji tajnej policji. W 1982 zdołał wydać swoją pierwszą powieść, Luksus melancholii, ale cenzura zabroniła ukazania się drugiej jego powieści, Corpuri de Iluminat (Mroczne Ciała). Ogólnie prowadził niepewne życie, z miesiąca na miesiąc. Była to kwestia honoru literata: „Chociaż dwie z moich książek ocenzurowano, nie chciałem ulec, zmieniać, wycinać, jak to było w zwyczaju. Nie mogłem pójść na kompromis, cały czas zwlekałem w nadziei, że coś się zmieni. Liberalizacja nie nadeszła, nadeszła od razu Rewolucja, która zastała mnie z dwoma nieopublikowanymi książkami.”[5] Biografia nie może tłumaczyć sztuki. Tyle, że sztuka tłumaczy środowisko życia i jako taka jest bezpośrednim tłumaczeniem przeżywanej kultury.

Na przykład: Sandu jest protagonistą powieści Corpuri de iluminat (Mroczne Ciała). Muzyk jazzowy, pianista, okazjonalnie rocker, jest typem cierpiącym na ostrą formę bluesa. Na scenie pojawia się również młoda postać kobieca. Pia: bystra dziewczyna, neuropatka, miła, bukareszteńska syrena, dama z objawami bowaryzmu i femme fatale w jednym. Ma piegi. Nosi okulary. Powieść ewoluuje w postaci spiral nawrotów. Narracja linearna nie stanowi sedna utworu. Ani trochę. Struktura bluesa zakłada powrót. W konsekwencji  Tănase pisze prozę współbrzmiącą z muzyką graną przez swojego protagonistę:

„Ileż to razy improwizował, trzymając się kurczowo motywów bluesa, powtarzał je obsesyjnie, wyryły się można go było zobaczyć, wyraźnie, z palcami  niczym wygłodzone nietoperze fruwającymi nisko nad klawiaturą, z rzadka uderzającymi sekundę małą, septymę, które wydawały wtedy piskliwy dźwięk. Za każdym razem, gdy pochylał się odrobinę i zaczynał spoglądać na drgające struny, zaintrygowany konfiguracją akordów wychodzących spod kolejno wysuwających się młoteczków, znaczyło to, że się zatracił i Pia przestawała cokolwiek rozumieć. Ogarniał go rodzaj irytującego transu, a ona czuła się samotna, jakby Sandu ją opuścił, a to uczucie ją dręczyło.”  

 

Jest to powieść, w której wrażenia dźwiękowe mają znaczenie, obok improwizacji i machinacji drgających strun.

Umieszczona na poziomie improwizacji w warstwie języka, narracji i zachowania, Corpuri de iluminat (Mroczne Ciała) jest jednak powieścią o rumuńskich opowieściach. W kulturze podsłuchu/wywiadu, zaproszenie do opowiedzenia osobistej opowieści odpowiada zaproszeniu do dodania sobie kilku dobrych stron do własnej teczki w Securitate. Typowa sytuacja: Sandu wychodzi z mieszkania: “Na schodach spotyka panią Elwirę z trzeciego, gruba, wymalowana, tlenione włosy, wchodzi ciężko oddychając ” Wspomina, że idzie na koncert, na co Elwira odpowiada: “A jaki koncert, jeśli wolno spytać? Nie widziałam żadnego afiszu, w radiu też nie mówili. Dajesz recital fortepianowy? Ach, grasz jazz, powiedział mi pan Făinuş. Interesował się, jak sobie radzisz, z czego żyjesz, czy ktoś cię odwiedza, kiedy przychodzisz i wychodzisz.” – cała dyskusja przeplatana jest opowieściami o życiu miłosnym Pani Elwiry i natarczywym zapraszaniem na obiad.

            Prosta rozmowa – dotycząca najbliższych planów – stacza się w stronę gadaniny zakończonej ironicznym ukłonem w stronę reżimu:

„Ech, zacznijmy wreszcie schadzkę, bo dzisiaj jest dzień uczty, panowie, mam wielkie plany, objedziemy miasta, obwiesimy mury afiszami, zgromadzimy tłumy na stadionach, zarobimy, panowie, ponieważ, panowie, pieniądze wprawiają świat w ruch. Oferujemy nasz ekstra towar, kilka chwil zatracenia się tym, którzy uczciwie płacą. Wszędzie, gdzie napotkasz szarą egzystencję, znajdziesz też pieniądze na przedstawienia i tanią rozrywkę, tuż obok prostego człowieka, którego tak kochamy i któremu poświęcamy talent, miłość, energię, ideały, klęknijmy u jego stóp i prośmy go o wybaczenie z głową schyloną do ziemi. Będziemy mu służyć, póki Bóg nie zakończy naszego życia i nie wezwie między zbawionych. Myślę, że podzielacie moje odczucia, chcę ogłosić, pośród tych wyrafinowanych instrumentów, że nigdy nie zapomnimy o naszej misji niesienia promyka światła w pokryte odciskami ręce robotników, sekretarek i żołnierzy... zgoda, moi młodzi przyjaciele, jestem przekonany, że dojdziemy do porozumienia i połączy nas uczucie braterstwa. Ech, po tym wstępie, przejdźmy do interesów.”

 

            Co gorsza, w celu zastawienia pułapki, kiedy znajdzie się w diabelskich rękach, opowieść staje się środkiem wyrazu dla kłamstwa. Wchodzimy tutaj w nową sytuację. Opowieść stała się środkiem wprowadzania podziałów między ludzi, środkiem rozkładu kultury.

            Tylko zdeklasowani mają jeszcze dostęp do opowieści jako środka spajającego grupę:       

„Jeden z nich wyciąga butelkę wódki spod kurtki i podaje ją Ovi, Ovi podaje dalej Lefterowi, Sandu, Relu, pojawia się też Felix – ja też wezmę łyka. Noc zastaje ich podnieconych, snujących plany w sali prób, przypominających sobie stare występy, kłopoty ze sprzętem, który psuł się w kulminacyjnym momencie, problemy z miejscowymi ważniakami, z niesprzedanymi biletami. Plotkują o swoim środowisku. Muzycy, impresario, tancerki, dyrektorzy teatrów, fani, kierowcy, bagażowi i reszta, cały ten świat ze swoimi prawami i zwyczajami.... Wieść o wyjeździe, o próbach, o występach ożywiała ich i natychmiast rozwiązywała im języki, nie mieli już domu. Zapadała noc a oni nadal przy magnetofonie półgłosem wypluwającym z siebie bluesa i rocka pośród małych światełek migających na mikserze.... Znali się dobrze, mieli podobne zwyczaje, obsesje, gusta. Byli samotni, nie wiodło im się w tym biznesie, byli przeganiani z biura do biura. Tymczasowość nadawała ton ich życiu. Nie wiedli życia przeciętnych ludzi, przeciwnie, ciągle coś im się przytrafiało. Nie mieli pewności dnia jutrzejszego, a to tak nieopanowanymi, tak pysznymi.” 

 

      Postaci złapane są w pułapkę zarówno polityczną, jak i metafizyczną. Taka jest wymowa przetłumaczonego rozdziału, który towarzyszy temu artykułowi. Jak już powiedziano “nigdy nie będziesz wiedział co może ci się przytrafić, czy czasami cierpliwi bogowie nie patrzą na ciebie i nie skazali cię na potępienie.”. Miorytyczny sen o łagodnym kosmosie zniknął. Idziemy po omacku po gnostyckim świecie – marionetki równie ślepych bogów. Stąd centralny dramat drugiego rozdziału: Sandu i Pia uciekają do typowo rumuńskiego schronienia – alternatywnego świata pięknej opowieści. Tym razem jednak nie zdaje to egzaminu. Nie wystarczy. To właśnie jest ich tragedią.

      Tak więc Corpuri de Iluminat (Mroczne Ciała) to rumuński blues na niską nutę. Ale to również coś więcej. To blues międzynarodowy. Joyce’owski. Oryginalny. A propos Joyce’a: dzieło wnętrza, napisane (na wygnaniu, a zatem) z zewnątrz, Ulysses przedstawia spełnienie największego pragnienia Stefana Dedalusa: znaleźć się za granicą i nadać kształt nie uformowanej świadomości własnego narodu. W przypadku Tănase mamy do czynienia z rodzajem emigracji wewnętrznej – to zewnętrzność napisana od wewnątrz. W tym przypadku nie znajdujemy się już wewnątrz opowieści, lecz w zupełnie innej przestrzeni. „Powieść, która wzbudza nasze zainteresowanie” – pisze Julio Cortazar – „Tănase nie jest tym, który stawia postaci w określonej sytuacji, lecz raczej tym, który wkłada sytuację w postaci. Poprzez ten zabieg, przestają one być postaciami, a stają się osobami. Ma miejsce pewien rodzaj ekstrapolacji, za pomocą której wychodzą one ze stron naprzeciw czytelnikowi, czy też czytelnik wychodzi naprzeciw im. K., postać z dramatu Kafki, nosi takie samo imię jak czytelnik lub odwrotnie.”[6] W ten sposób wychodzimy poza literaturę, wchodząc w życie. Innymi słowy literatura rozszerzająca się: pułapka innego staje się naszą pułapką, pułapką nas wszystkich.



[1] Według jednej z hipotez, którą można by weryfikować w nieskończoność, charakter języka rumuńskiego jest zdeterminowany nie tylko izolacją, lecz także potrzebą spójności wspólnoty, która nadaje swojski, domowy charakter oraz pewną słodycz szerokim obszarom tej przestrzeni językowej.

 

[2] Na przykład: w czasach, gdy rosyjskie czołgi stacjonowały w kraju, w okresie, kiedy usiłowano osłabić ducha narodowego poprzez delatynizację alfabetu rumuńskiego, w Piteşti, gdzie spędził dzieciństwo mój mąż, niedaleko sławnego stalinowskiego więzienia "reedukacyjnego" dzieci na ulicy bawiły się często w Daków i Rzymian lub w kowboi i Indian nie budząc niczyjego sprzeciwu. Była w tym rzecz tak oczywista, że nie trzeba było nadzwyczajnej inteligencji, aby ją zaobserwować: narracja w zabawie odtwarzała podstawowe struktury rumuńskiej tożsamości narodowej: mieszaninę dwóch ludów na obszarze, na którym stykały się imperia ustalające swoje pozycje strategiczne i bogactwa naturalne.

 

[3] Ballada, na którą składa się rozmowa z owcą obdarzoną darem mowy, ma szczególne piękno i wcale nie jest komiczna, chociaż, przyznajmy, mogłaby się taką wydawać czytelnikowi amerykańskiemu/angielskiemu. Przytaczam fragment w tłumaczeniu W.D. Snodgrass, aby czytelnik, użytkownik języka angielskiego mógł wyrobić sobie pojęcie o treści ballady: Say I could not tarry,/I have gone to marry/A princess - my bride/Is the whole world's pride. /At my wedding, tell/How a bright star fell,/Sun and moon came down/ To hold my bridal crown,/Firs and maple trees /Were my guests; my priests/Were the mountains high; fiddlers, birds that fly,/All birds of the sky;/Torchlights, stars on high./But if you see there,/Should you meet somewhere,/My old mother, little, /With her white wool girdle, /Eyes with their tears flowing,/ Over the plains going, /Asking one and all,/Saying to them all, /'Who has ever known,/Who has seen my own /Shepherd fine to see,/Slim as a willow tree,/With his dear face, bright/As the milk-foam, white,/His small moustache, right /As the young wheat's ear, /With his hair so dear,/Like plumes of the crow/Little eyes that glow/Like the ripe black sloe?'/ Ewe-lamb, small and pretty,/ For her sake have pity, /Let it just be said/I have gone to wed/A princess most noble/There on Heaven's doorsill./To that mother, old,/Let it not be told/That a star fell, bright,/For my bridal night;/Firs and maple trees/Were my guests, priests/Were the mountainshigh;/Fiddlers, birds that fly,/All birds of the sky; /Torchlights, stars on high.

[4] Stelian Tănase: Jestem wolnym człowiekiem. Wywiad przeprowadzony przez Rodikę Nicolae i opublikowany w piśmie Cariere, sierpień 28, 2003; www.cariereonline.ro

[5] CV Tănase z okresu po 1989 r. podaje między innymi, że autor jest eseistą, scenarzystą i historykiem, ministrem, profesorem nauk politycznych, członkiem Towarzystwa im. Woodrow Wilsona oraz gospodarzem talk show.

[6] Hopscotch, tłumaczenie z jęz. angielskiego:  Gregory Rabassa, Random House:  1967.

 

 

About this issue

This July, The Observer Translation Project leaves its usual format to present a special CRISIS ISSUE. Things are tough all over. Hard Times suddenly feels like the book of the moment. The global economic crisis impacts life as we know it, and viewed from Bucharest the effects reverberate in domains that include geo-politics and publishing in Romania and abroad, with the crisis at The Observer Translation Project as an instance of a universal phenomenon. read more...

Translator's Choice

Author: Vasile Ernu
Translated by: Monika Oslaj

Oda sovjetskom toaletu

Oda sovjetskom toaletu Posvećeno Iliji Kabakovu Za sovjetskog građanina ne postoji ništa intimnije od toaleta (Dopustite mi sa velikim poštovanjem koje imam prema ovom mjestu i ovoj ...

Exquisite Corpse

Planned events in Cultural Agenda see All Planned Events

17 December
Tardes de Cinema Romeno
As tardes de cinema romeno do ICR Lisboa continuam no dia 17 de Dezembro de 2009, às 19h00, na ...
14 December
Omaggio a Gheorghe Dinica Proiezione del film "Filantropica" (regia Nae Caranfil, 2002)
“Filantropica” è uno dei film che più rendono giustizia al ...
12 December
Årets Nobelpristagare i litteratur Herta Müller gästar Dramaten
Foto: Cato Lein 12.12.2009, Dramaten, Nybroplan, Stockholm I samband med Nobelveckan kommer ...
10 December
Romanian Festival @ Peninsula Arts - University of Plymouth
13 & 14 November 2009. Films until 18 December. Twenty of Romania's most influential and ...
10 December
Lesung und Gespräch mit Ioana Nicolaie
Donnerstag, 10. Dezember, um 19.30 Uhr Ort: Szimpla Café Gärtnerstrs.15, ...
 
 

Our Partners

Razvan Lazar_Dunkelkammer SENSO TV Eurotopics Institutul Cultural Roman Economic Forum Krynica Radio Romania Muzical Liternet Radio France International Romania Suplimentul de cultura Radio Lynx